Pociąg do historii - portal historyczny miasta Marki

facebook.com instagram.com twitter.com youtube.com

Amerykańska milionerka z Marek - 1932

metryczka wpisu
fb.com:
opub.:2019-01-20, 22:44
data powiązana:1932-05-06
tagi:

Historia jak z filmu, wprost nieprawdopodobna. Publikuję w całości tekst z gazety aby zachować klimat języka tamtych czasów.

"Miljonerka amerykańska wychodzi za mąż w Warszawie Miłość, wojna, spotkanie w Aix-lees-Balns, król naftowy i powrót do polski
Z okazji pewnych sensacyjnych zaręczyn w eleganckim świecie Warszawy, dużo się mówi o młodej i pięknej milionerce, przyszłej małżonce człowieka, głośnego w artystycznym towarzystwie stolicy. Czymś wręcz nieprawdopodobnym są koleje życia tej prawdziwie niezwykłej kobiety, dziś głośnej filantropki (m. in. jej zasługą jest powstanie pewnej wielkiej fundacji w dziedzinie lecznictwa). Mimo cudzoziemskiego nazwiska, odziedziczonego po pierwszym mężu, królu nafcianym z Ameryki, dama, o której mowa, jest rodowitą warszawianką. Urodziła się w Markach pod Warszawą, jako córka ubogich, lecz uczciwych rodziców. Ojciec jej utrzymywał rodzinę z pracy rąk własnych. Pragnąc zapewnić dzieciom wykształcenie, zapracowywał się ponad siły, aby posłać je do szkół.

Cnota i Uroda Jedna z jego córek od najmłodszego dzieciństwa słynęła z niepospolitej urody, idącej w parze co rzadko się zdarza, z cennymi zaletami charakteru. Panienka była nie tylko uderzająco piękna, ale przede wszystkim szlachetna, wspaniałomyślna, uczynna, ujmująco grzeczna i posiadała prawdziwie gołębie serce. Dziś jeszcze starsze mieszkanki Marek pamiętają ówczesną, małą dziewczynkę, słysząc o jej dalszej zawrotnej karierze, powiadają zgodnie: - Warta tego, oj warta. Przecieć dobrze pamiętam, jak to było tycie, ot! A już wtedy złego słowa człowiekowi nie powiedział, nikogo nie ukrzywdziła, a już z biednym to się dzieliła ostatnim kawałkiem chleba. Ani krzty złości w tym dziecku nie było. Wesołe, dobre, usłuchane, aż serce tajało patrzeć. Od maleńkości było to poczciwe, jak aniołek.

Ojciec ranny Z wybuchem wojny światowej, ojca panienki wzięto do wojska i wkrótce potem nadeszła do domu wieść, że leży ranny w szpitalu w Wołyniu. Trzynastoletnia dziewczynka nie waha się ani chwili. Pakuje niewielki węzełek ii etapowemi pociągami razem z wojskiem o głodzie, niemal boso, puszcza się w drogę. Los szczęśliwy chciał, że zaopiekowała się nią jedna z sióstr Czerwonego Krzyża, wielka księżna, blizka kuzynka cara. Dzięki jej opiece dziewczę przybyło do szpitala i przez cały czas choroby, z poświęceniem, blizkiem bohaterstwa, pielęgnowała rannego ojca.   Ponieważ osobom cywilnym nie wolno było przebywać w szpitalach wojskowych, przywdziała kornet sanitariuszki Czerwonego Krzyża. Nie porzuciła już ciężkiej służby, nawet po wyzdrowieniu ojca i małe swe mizerne, niespełna trzynastoletnie siły poświęciła niesieniu pomocy rannym. 

Trzynastoletnia bohaterka Najmłodsza „siestriczka” zasłynęła wkrótce na całym froncie ze słodyczy serca i bohaterstwa. Gdy, podczas odstępowania armii rosyjskiej z Małopolski, ratowała rannych pod ogniem karabinów maszynowych i szrapneli, naczelne dowództwo nagrodziło ją krzyżem św. Jerzego, od oficerów zaś i żołnierzy 287 lazaretu polowego otrzymała specjalny dyplom honorowy, nadający jej order św. Jerzego z palmą. Jak wiadomo, wysokie to odznaczenie, wręczane przez żołnierzy oficerom, było w armji rosyjskiej niezwykła rzadkością i zaledwie kilkanaście osób może się niem pochlubić.  W r. 1817, krótko przed rewolucją, uratowała życie na polu walki rannemu oficerowi, wynosząc go z pod ognia. Wyratowawszy go z pod kul, pielęgnuje go potem w szpitalu i wreszcie przywraca do zdrowia.

Kiełkująca miłość  Między młodymi zawiązuje się miłość, zakończona wreszcie ślubem, który odbył się w r. 1917 w Kijowie. Wyratowany oficer okazuje się dyrektorem jednego z wielkich banków. korzystając z urlopu zdrowotnego jaki otrzymał po wyjściu ze szpitala oraz z wielkich stosunków, jakiemi rozporządzał, wyjeżdża z żoną zagranicę.  Była to okoliczność nad wszelki wyraz szczęśliwa. Zanim bowiem minął czas urlop, państwo młodzi, bawiący się wówczas w Paryżu, dowiadują się o wybuchu rewolucji rosyjskiej, wkrótce zaś potem staje się jasne, że powrót jest niemożliwy. W ciągu trzyletniego pożycia małżeńskiego, dobry oficer nie okazuje się równie dobrym mężem. W rezultacie w r.1920 małżeństwo zostaje unieważnione i pani wyjeżdża do Axis-les-Bains. W uzdrowisku tem rozgrywają się wypadki, jakby wycięte żywcem z taśmy filmowej.

Jak na taśmie filmowej  Pewnego dnia, młoda dama, przechodząc aleją, spotkała starszego pana, jednego z chorych, który jechał sobie w fotelu na kółkach. W pewnej chwili wiatr porwał kuracjuszowi chustkę. Młoda dama, z wrodzoną sobie słodyczą i uprzejmością, widząc, że chory nie ma służącego, schyliła się i chustkę podniosła, wręczając ją z miłym uśmiechem właścicielowi. Oczarowany pan złożył jej wizytę i po kilku dniach znajomości zakochał się do szaleństwa, lecz nasza znajoma na oświadczyny odpowiedziała odmownie.  Wtedy kuracjusz począł zaklinać ją na wszystkie świętości, aby osłodziła ostatnie dni jego życia. - Niewiele już mi ich pozostało. Pani jest jedynym, jasnym promieniem, który może mi osłodzić moje ostatnie chwile.

Jednodniowa mężatka Po dwóch tygodniach odbył się ślub. Niezwłocznie potem para udała się do Ameryki. W 24 godziny po ślubie, już na pokładzie statku, nowożeniec umiera nagle. Wtedy dopiero przerażona ponurym obrotem wypadków małżonka, dowiaduje się, że właściciel cudzoziemskiego nazwiska, które jej nic nie mówiło jest jednym z najpotężniejszych królów naftowych Ameryki. Zmarły pozostawia swojej żonie olbrzymie dobra w Stanach Zjednoczonych oraz 10 miiljonów dolarów. Zgodnie ze zwyczajami morskiemi, kapitan stanowczo żąda, aby pogrzeb odbył się niezwłocznie, to jest, by zwłoki zostały pochłonięte przez morze. Młoda dama opiera się temu gwałtownie i wzywając na pomoc wszystkich pasażerów, zanosi wspólną błagalną prośbę do kapitana, aby dowiózł zmarłego do portu.

Powrót do polski Istotnie, wbrew praktyce morskiej, ciało zostaje przywiezione do Nowego Jorku. Fakt ten tak zobowiązuje rodzinę zmarłego milionera, że nie ma ona dla swej nowej powinowatej słów podzięki. Wkrótce po pogrzebie, zalety charakteru i piękności sprawiają, że otrzymuje ona szereg najwspanialszych propozycji małżeńskich ze strony najbogatszych magnatów Ameryki. Odrzuca wszystkie i wraca do kraju. Od dłuższego już czasu mieszka w Warszawie, cały swój czas i siły poświęca niesieniu pomocy biednym i opuszczonym, chorym i nieszczęśliwym. O ślubie pięknej milionerki dowiemy się wkrótce z dzienników."   Mimo poszukiwań nie natknąłem się na wzmiankę w prasie oslubie pieknej milionerki. Pozwala to sądzić, ze cała ta historia może być tz. faktem prasowym.  

Antoni Widomski     

Nowiny Codzienne. R. 1 (1932) nr 16

ACTIVENET - projektowanie stron internetowych - Marki, Warszawa